czwartek, 5 listopada 2015

Paradoks biegania...

No bo tak jest. W naszym "zabieganym" życiu brakuje nam czasu na wiele spraw. Mniej rozmawiamy, mniej mamy czasu żeby zastanowić się głębiej nad niektórymi problemami. Działamy typowo zadaniowo, odhaczając kolejne myślniki z kalendarza.
Ale gdy biegniemy treningowo, szybciej pokonując odcinki z punktu A do B, to tego czasu mamy PARADOKSALNIE  zdecydowanie więcej.
Dostrzegałem to już wcześniej, jednak 1 listopada, kiedy to wstałem z Rochem o 6.15 rano i udaliśmy się na ponad 20 kilometrowy trening śladami Bronka Malinowskiego, doceniłem to jeszcze bardziej. Skoro to 1 listopad więc udaliśmy się, Roch rowerowo a ja biegowo, na cmentarz zapalić znicz na grobie Bronka i dalej na most, w miejsce gdzie zginął tragicznie Nasz Wielki Grudziądzanin. Tam też zapaliliśmy światełko.
Towarzyszył nam Mikołaj, mój osobisty szwagier :)

niedziela, 25 października 2015

Niedzielny rodzinny-treningowy wyjazd...

Czasami na trening można wyjechać w szerszym gronie, rodzinnym, najlepszym z możliwych:)
Tak sobie dziś wymyśliłem, że korzystając z obecności w Grudziądzu szwagrowskiego Mikołaja, pojedziemy pobiegać sobie gdzieś za Grudziądz. Dodatkowo bieg w towarzystwie rowerowego Rocha był jeszcze lepszym pomysłem. Dziewczyny miały w planie pospacerować w przepięknych okolicach Buśni, Jeżewa, Białych Błot...
Fajna niedziela, fajny wspólny czas, w żółto czerwonych barwach jesieni...zapraszam...(y) :)

sobota, 17 października 2015

III ultraMaraton Bieszczadzki

Dziś zabieram Was w Bieszczady!!! Na III ultraMaraton Bieszczadzki. To miejsce na stałe zagościło w moim serce. Po pokonaniu dwukrotnie Biegu Rzeźnika, chciałbym wracać do Cisnej każdego roku. Miałem to szczęście, że dzięki Kasi, Grażynie, Jackowi i Jędrzejowi i mojej Rodzince mogłem w październiku, po raz drugi w tym roku wrócić w Bieszczady i  pokonać 52 km z jesiennym bieszczadzkim krajobrazem w tle..
Zapraszam Was na podróż w to niezwykłe miejsce, które, odnoszę wrażenie, o każdej porze roku jest miejscem do którego warto wracać.

niedziela, 4 października 2015

A tu taka niespodzianka...Nagroda w Grudziądz Foto 2015

Lubię biegać. Ale teraz wymyślił, pomyślałby ktoś. No lubię, lubię....Bo bieganie pozwala patrzeć na świat o różnych porach dnia, o różnych porach roku. Zauważasz rzeczy, które tak na co dzień gdzieś nam umykają. A tu paradoksalnie...bo w biegu...mamy więcej czasu na niuanse. Wyostrza się nam wrażliwość, optyka, bo te endorfiny wyzwalane podczas kilometrów robią nam dobrze...jakkolwiek to brzmi dwuznacznie.
Zawsze też lubiłem robić zdjęcia, zatrzymywać na "kliszy" te ułamki sekund, które później pamiętamy długo. No ok, teraz już do "brzegu". Co ma wspólnego bieganie i te zdjęcia. Ano ma. Biegam m. in z telefonem który ma niezły aparat. Biegam nierzadko o porach dnia, które dla "niebiegacza" są przysłowiowym środkiem nocy:). Wówczas, tak w podziękowaniu od natury, dostaję takie widoki, które zatrzymuję na kilobajtach w telefonie.
Kończąc ten przydługawy wstęp, który prawdopodobnie będzie lwią częścią tego posta (uzupełnieniem będą zdjęcia) chcę się Państwu pochwalić, że w tym roku zostałem laureatem w konkursie Grudziądz Foto w kategorii zdjęcie wykonane telefonem komórkowym. Taka niespodzianka!!!!
I to dzięki bieganiu..:)

niedziela, 27 września 2015

Smak zwycięstwa....

Ha!!! I tu nie chodzi wcale o podium. To zarezerwowane jest dla zawodowców. Ale czy to oznacza że My Amatorzy nie możemy poczuć smaku zwycięstwa???Nic bardziej mylnego. Możemy!!! I to bez znaczenia czy biegasz w tempie 3 min/km czy 6 min/km.
Wczoraj w Grudziądzu odbyły się XXXIV Międzynarodowe Biegi im. Bronisława Malinowskiego. Bieg główny na dystansie 10 km zgromadził prawie 700 uczestników. Jestem przekonany, że każdy z finiszujących czuł SWÓJ SMAK ZWYCIĘSTWA. Ja także!!!Zapraszam na relację.
fot. Anna Kempa

niedziela, 20 września 2015

Zygabiega on tour....wakacyjne kilometry:)

Wakacje za nami. Świeżo jednak w pamięci mamy wspomnienia. Piękne wspomnienia. Dla mnie wyjazdy wakacyjne, to nie jest czas odpoczynku od treningów. Powiem więcej, biegam tam jeszcze chętniej. Dlaczego? Proste- nowe miejsca, nowe okoliczności przyrody.
Wakacyjne bieganie to element mojego wypoczynku, żaden reżim treningowy. W tym roku pokonałem łącznie około 100 kilometrów na Mazurach, w okolicach Białowieży i w Więcborku.
Chcecie zobaczyć te miejsca? Serdecznie zapraszam. Zygabiega on tour....

niedziela, 13 września 2015

Tydzień z życia biegacza

Nie bez powodu w tytule użyłem słowa "biegacz". Za takiego się uznaję. Zresztą, o tym czy ktoś nim jest nie świadczą dziesiątki, setki kilometrów miesięcznie w nogach. Biegaczem zostaje każdy, kto systematycznie wychodzi potruchtać, no taka moja filozofia :)
Jest jeszcze jeden powód nazwania się w tytule biegaczem. Chciałem żeby korespondowało to z ideą bloga. Banał:).
Tak się jednak składa, że ów biegacz, to też mąż, ojciec dwójki dzieci, funkcjonariusz Służby Więziennej, chórzysta The GSingers. To wszystko razem wzięte do tzw "kupy" :) powoduje, że wplecenie 4-5 treningów w tygodniu, bez uszczerbku i konfliktu z naszymi "zmiennymi" staje się niełatwym przedsięwzięciem. Jednak do ogarnięcia. Oto moje sposoby. Zapraszam.