No bo tak jest. W naszym "zabieganym" życiu brakuje nam czasu na wiele spraw. Mniej rozmawiamy, mniej mamy czasu żeby zastanowić się głębiej nad niektórymi problemami. Działamy typowo zadaniowo, odhaczając kolejne myślniki z kalendarza.
Ale gdy biegniemy treningowo, szybciej pokonując odcinki z punktu A do B, to tego czasu mamy PARADOKSALNIE zdecydowanie więcej.
Dostrzegałem to już wcześniej, jednak 1 listopada, kiedy to wstałem z Rochem o 6.15 rano i udaliśmy się na ponad 20 kilometrowy trening śladami Bronka Malinowskiego, doceniłem to jeszcze bardziej. Skoro to 1 listopad więc udaliśmy się, Roch rowerowo a ja biegowo, na cmentarz zapalić znicz na grobie Bronka i dalej na most, w miejsce gdzie zginął tragicznie Nasz Wielki Grudziądzanin. Tam też zapaliliśmy światełko.
Towarzyszył nam Mikołaj, mój osobisty szwagier :)
Towarzyszył nam Mikołaj, mój osobisty szwagier :)
